Co to jest polityka teatralna? – wokół debaty „Teatr i miasto”

Co to jest polityka teatralna? – wokół debaty „Teatr i miasto”

Czy organizatorzy teatrów świadomie kształtują politykę teatralną w lokalnym środowisku? Zastanawiali się nad tym urzędnicy miejscy, badacze miejskich polityk,...
opublikowano 10 czerwca 2015

Czy organizatorzy teatrów świadomie kształtują politykę teatralną w lokalnym środowisku? Zastanawiali się nad tym urzędnicy miejscy, badacze miejskich polityk, dziennikarze i dyrektorzy teatrów podczas debaty „Teatr i miasto”, która odbyła się 22 maja w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego.

Gościem honorowym współorganizowanej z Urzędem m st. Warszawy debaty był Franco Bianchini – wykładowca Leeds Metropolitan University, zajmujący się rolą kultury w politykach miejskich, a prowadzili ją Anna Galas-Kosil oraz Paweł Płoski.  Spotkanie było próbą przyjrzenia się tworzeniu i realizacji polityki kulturalnej w obszarze teatrów publicznych, przede wszystkim roli miasta jako organizatora teatru. Poniżej zamieszczamy obszerną relację z tego ponad dwugodzinnego spotkania oraz zachęcamy do odwiedzenia strony www.250teatr.pl, gdzie zamieściliśmy zapis audio debaty.

***

Punktem wyjścia rozmowy na temat roli miasta w polityce teatralnej były wyniki badań przeprowadzonych przez dr Kamilę Lewandowską z Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie.  Rozpowszechniona wśród respondentów ankieta dotyczyła tego, jak rozumieją oni politykę teatralną, którą twórcy badania definiują jako „działania i decyzje organizatorów względem podległych im teatrów”. Przeprowadził ją zespół ds. polityk teatralnych, który tworzą reprezentanci Akademii Teatralnej i Instytutu Teatralnego a także niezależni eksperci, naukowcy i praktycy.  Ankiety wysłane zostały w marcu i kwietniu do urzędów miast, samorządów wojewódzkich oraz do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (łącznie 54 organizatorów).

Na ankiety odpowiedział niewielki procent instytucji – badanie jest w tej chwili powtarzane, a zebrane dotychczas wyniki, pochodzące od jednej trzeciej organizatorów dr Lewandowska zdecydowała się przedstawić podczas debaty.  Podstawowe pytanie zawarte w ankiecie dotyczyło tego, czy coś takiego jak „polityka teatralna” w ogóle istnieje? Czy myślenie o teatrach jest częścią szerszej strategii, np. rozwoju kulturalnego regionu czy może sprowadza się jedynie do administrowania? Jakie cele działalności teatralnej przypisują organizatorzy? Czy utrzymują instytucje z powinności? Wyniki badania potwierdziły intuicje badaczy: organizatorzy nie definiują strategii teatralnych i uważają je za niepotrzebne.

Według organizatorów istnieją cztery dokumenty, które potencjalnie mogłyby zawierać strategię polityki teatralnej:- dotyczące ogólnej strategii rozwoju regionu- dotyczące strategii rozwoju kultury- statuty teatrów, umowy z dyrektorami, plany organizacyjno-finansowe, dokumentacja organizacyjno-sprawozdawcza

Większość organizatorów ostatni typ dokumentów uważa za strategię działalności teatrów. Ich zdaniem polityka teatralna polega na rozliczaniu teatrów z bieżącej działalności albo kojarzy się z poprzednią epoką, a sztuka nie powinna służyć celom politycznym. Działalność organizatorów cechuje głównie pragmatyzm, a w ocenie teatrów czynniki ilościowe (np. liczba premier) przeważają nad jakościowymi.

Dalsza część spotkania miała pokazać, w jaki sposób myśleć i mówić o politykach miejskich. Dla Pawła Łysaka, obecnie dyrektora Teatru Powszechnego w Warszawie a wcześniej Teatru Polskiego w Bydgoszczy, Warszawa – ze względu na dużą liczbę teatrów – może być przykładem miasta, które powinno przemyśleć swoją politykę teatralną. Andrzej Celiński z „Res Publiki Nowej” i „DNA Miasta” odniósł się do badań dotyczących miejskiej polityki kulturalnej z 2013 roku. Wynikało z nich, że z bazy 66 miast władze inwestują na teatry 15,5% budżetu przeznaczonego na kulturę.  A ponieważ zwykle w mieście jest jeden teatr, nie tworzą strategii, licząc, że stworzy ją jego dyrektor. Wątpliwość Celińskiego wzbudziło jednak to, czy miasta mają narzędzia, by tę wizję egzekwować.

Reprezentująca miejskie władze dr Joanna Szulborska-Łukaszewicz z Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta Krakowa podkreśliła, że organizatorzy teatrów po to wybierają dyrektorów, aby zatroszczyli się oni o strategię i politykę teatralną. – Sama jestem urzędnikiem i nie chciałabym, żeby urzędnicy decydowali, jak wyglądają teatry – tłumaczyła. – Naszym zadaniem jest stwarzanie warunków do rozwoju kultury. Mamy świadomość, że teatry są słabo dofinansowywane. Te krakowskie nie tworzą awangardy teatru – stawiamy raczej na dobre, tradycyjne rzemiosło. Jednak teatr był ważnym elementem strategii kulturalnej w latach 2010-2014, czego dowodem może być Nagroda im. Stanisława Wyspiańskiego czy Krakowskie Noce, w ramach których realizujemy Noc Teatrów – dodała Szulborska-Łukaszewicz.

Inny reprezentant organizatorów, Michał Karapuda – dyrektor Biura Kultury w Lublinie – przyznał, że jego miasto od zawsze miało szczęście do teatru i słynie z awangardowych teatralnych tradycji. W tym kontekście wystarczy jego zdaniem wspomnieć Ośrodek Praktyk Teatralnych „Gardzienice” współprowadzony przez MKiDN i województwo, Teatry im. Juliusza Osterwy oraz  Muzyczny, które „w pełni wyczerpują zapotrzebowanie na teatry repertuarowe” czy Teatr im. Ch. Andersena, który coraz częściej swoją ofertę kieruje także dla dorosłych. Lubelskie Centrum Kultury skupia w ocenie Karapudy kilka znakomitych teatrów, np. Provisorium, Lubelski Teatr Tańca, netTheatre, Scenę Prapremier InVitro, zespół Tomasza Bazana.  Dla dyrektora lubelskiego Biura Kultury taki zestaw wyczerpuje pełne spektrum oferty: – To wielkie szczęście. Dlatego w naszym dokumencie Strategia rozwoju kultury na lata 2013-2020 nie ma rozdziału „teatr”, podobnie jak rozdziału „muzyka” czy „sztuki wizualne”. Doszliśmy do wniosku, że próba administracyjnego sterowania teatrem nie jest możliwa. Urząd może pomóc jedynie w pewnych obszarach, takich jak zarządzanie czy finansowanie, bo posiada do tego narzędzia. Sztuka rodzi się niezależnie od urzędnika, a czasem wbrew niemu – wyjaśniał Karapuda.

Z tą oceną nie zgodził się Celiński, którego zdaniem urzędnicy posiadają wiele możliwości pozytywnego wpływania na teatry. Jednym z takich narzędzi może być wielkość dotacji. – Nie chodzi o to, żeby urzędnicy mówili teatrom, co mają grać, ale formułowali określone oczekiwania, np. jeśli chodzi o nominacje na stanowiska dyrektorskie – mówił Celiński. Wtórował mu Paweł Łysak: – Niepotrzebnie mieszamy w to autonomię artystyczną a wizja czy strategia często zawiera się w warunkach, jakie organizator stwarza teatrowi. Lublin jest bardzo dobrym przykładem, że strategie istnieją.

Dr Szulborska-Łukasiewicz wskazywała na trudności w ich wypracowywaniu. – Należy do nich roczne planowanie budżetów będące ogromną bolączką naszego systemu – precyzowała. Celiński przywołał jednak przykład Olsztyna, gdzie udało się wprowadzić roczne, rozkładane na wiele lat programy dla organizacji pozarządowych, co może dawać szansę na  wprowadzenie podobnych rozwiązań dla instytucji kultury. Mniejsze ośrodki zwykle wolniej adaptują rozwiązania ze względu na skromniejsze środki, ale często są bardziej kreatywne. – Ciekawym tematem w tym aspekcie jest edukacja – zwrócił uwagę Łysak. – Organizując kurs dramatopisarski, muszę się liczyć z tym, że nie powstanie żaden konkretny efekt. Podobnie jest z inwestycją w debiut reżyserski. W Bydgoszczy dzieci nie chodzą do teatru, bo nie mają pieniędzy na autobus, a nie dlatego, że nie mają pieniędzy na bilet do teatru. Więc zapraszając ich, muszę do czegoś takiego dołożyć. Robiąc to, część pieniędzy biorę z premier, w związku z czym mniej produkuję. W tego typu działaniach nikt mi nie pomaga. W Warszawie płaci się za bilet średnio 70 zł, a do tego z pieniędzy podatników dopłaca od 100 do 300 złotych tym, których na bilet stać. Tak więc polityka kulturalna polega na tym, że dopłaca się bogatym – przekonywał.

Poproszony o komentarz Franco Bianchini podkreślił wartość badań sektorowych dla tworzenia polityk kulturalnych:  – Wiele różnych czynników decyduje o aktywności widzów: o tym, czy mają czas, finanse, dostępność do cyfrowych form rozrywki, czy uczestniczą w festiwalach. Zadaniem organizatorów jest zdobycie informacji na temat teatru i jego problemów i budowanie pomostów pomiędzy polityką społeczną i edukacyjną. To może stać się początkiem dyskusji z opinią publiczną i tworzenia transparentności finansowej. Demokracja wymaga odpowiedzialnego wykorzystania środków publicznych – wskazywał Bianchini.

Dalsze refleksje uczestników debaty dotyczyły możliwych praktycznych sposobów kształtowania polityki teatralnej poprzez odpowiednie dokumenty i rozporządzenia. Michał Karapuda i dr Szulborska-Łukaszewicz opowiedzieli na temat stosowanych rozwiązań we własnych samorządach, Andrzej Celiński odwoływał się zaś do doświadczeń olsztyńskich a Paweł Łysak bydgoskich i warszawskich.

„Teatr i miasto” było pierwszym z organizowanego przez Instytut Teatralny i Urząd Miasta st. Warszawy cyklu spotkań dotyczących polityki teatralnej. Kolejne, poświęcone partnerstwu teatralno-prywatnemu, odbędzie się w październiku.

Zobacz również