fbpx
„Czytanie Powstania” | cykl czytań performatywnych

„Czytanie Powstania” | cykl czytań performatywnych

Instytut Teatralny, Dzielnica Wola i Muzeum Warszawy zapraszają na cykl czytań performatywnych „Czytanie Powstania”, które będą odbywać się przed pawilonem Izby Pamięci w Parku Powstańców Warszawy.
opublikowano 27 lipca 2023
Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, Dzielnica Wola i Muzeum Warszawy zapraszają na cykl czytań performatywnych „Czytanie Powstania”, które będą odbywać się przed pawilonem Izby Pamięci w Parku Powstańców Warszawy. Wstęp wolny.

 

W trakcie pięciu spotkań aktorzy teatralni na nowo odczytają fragmenty dzienników, pamiętników i tekstów literackich, opisujące codzienność i los mieszkańców Warszawy w dniach Powstania Warszawskiego.

Na podstawie relacji m.in. sanitariuszki, muzealnika, poety oddane zostaną nastroje warszawiaków: radość z wybuchu powstania, czas niepokoju, gdy walka się przeciąga, aż po wyczerpanie, zniechęcenie i grozę w obliczu nieuchronnej klęski.

Wybrane teksty opowiedzą o woli przetrwania, odwadze, pomimo przeszywającego na wskroś lęku. Oddadzą poczucia zagrożenia i świadomość wszechobecnej śmierci. Przedstawiają codzienną walkę cywili, by znaleźć schronienie, zaspokoić głód i ugasić pragnienie.

Forma zapisu tekstów – czasem dziennik prowadzony był językiem literackim, a czasem wydarzenia dnia opisane zostały w lapidarnej notatce – sprawia, że fragmenty zebrane w jednym miejscu tworzą silny emocjonalnie, zróżnicowany wielogłos.

Czytania odbędą się przed pawilonem Izby Pamięci w Parku Powstańców Warszawy.


„Czytanie Powstania”
cykl czytań performatywnych

miejsce: Izba Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy (ul. Wolska 168, Warszawa)
data: 2, 16, 30 sierpnia oraz 13 i 27 września, godzina 17:00
reżyseria: Agnieszka Lipiec-Wróblewska
występują: Paweł Brzeszcz, Maja Kowalska, Kaja Zalewska
organizator: Dzielnica Wola we współpracy z Muzeum Warszawy
partner: Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
wstęp wolny


1 sierpnia we wtorek 1944 roku było niesłonecznie, mokro, nie było za bardzo ciepło (..) i pamiętam, że było dużo tramwajów, samochodów, ludzi i że zaraz po wyjściu na rogu Żelaznej uświadomiłem sobie datę – I sierpnia – i pomyślałem sobie chyba słowami: „1 sierpnia – święto słoneczników”. (…)

Było przed piątą. Rozmawiamy, nagle strzelanina. Potem tak jakby broń grubsza. Słychać działa. I w ogóle różne rodzaje. Aż krzyk:

– Hurraaa….

– Powstanie – od razu powiedzieliśmy sobie, tak jak i wszyscy w Warszawie.

Dziwne. Bo tego słowa nie używało się przedtem w życiu.

Tylko z historii, z książek. Już nudziło. A tu raptem… jest, i to takie z „hurraaa” i tłumem na łubudu. To „hurraaa” i łubudu to było zdobycie Sądów od Ogrodowej. Padał deszcz. Pilnowaliśmy, co tylko widać. Okna Ireny wychodziły na drugie podwórze z czerwonym murkiem na końcu, i za tym murkiem szło aż do Ogrodowej jeszcze jedno podwórze, z tartakiem, szopą, z kupą desek, z wózkami. Patrzymy, a tu ktoś w niemieckiej tygrysce, w furażerce, z opaską przeskakuje przez ten czerwony murek z tamtego podwórza na nasze. Skoczył na nasz śmietnik z klapa. Z klapy na stołek. Ze stołka na asfalt.

– Pierwszy powstaniec! – krzyknęliśmy.

– A wiesz, Mironku, że ja bym mu się oddała – powiedziała do mnie Irena w zachwycie przez firankę.

Zaraz potem z Ogrodowej na tamto podwórze wpadli ludzie ¡ zaczęli łapać wózki i deski na barykady.

Miron Białoszewski („Pamiętnik z Powstania Warszawskiego”, Państwowy Instytut Wydawniczy 2014.)

 

Potem były na Elektoralnej trzy dni walki, radości i tryumfu. Była, zorganizowana w podwórzu, wytwórnia butelek zapalających, było wznoszenie barykady przed naszym domem numer 26, wyrywanie płyt z chodników, dźwiganie worów z piaskiem. I był czołg! Czołg, który zapędził się w wąską ulicę i ku wielkiej naszej radości nie mógł przebrnąć barykady. Chybotał się ciężko i niezgrabnie, strzelał na oślep obrywając szyldy i balkony, a załoga wrzeszczała: Weiter, weiter! schneller!

Niestety, nie mieliśmy jeszcze gotowych butelek i nie mogliśmy go zapalić. Czołg nie przebrnąwszy barykady – chciał się wycofać, ale na szczęście nie zdążył. Od strony ulicy Chłodnej nadszedł z oddziałem BCh kolega szkolny Ani, Januszek Budziszewski. Chłopcy wzięli do niewoli załogę, a czołg zabrali. Cóż za tryumf! To przecież dzięki naszej barykadzie.

Janina Lasocka, tkaczka („Exodus Warszawy. Ludzie i miasto po Powstaniu 1944”, Państwowy Instytut Wydawniczy 1922)

 

Z sąsiedniego domu przedostała się do nas grupka osób, które uciekły przed Niemcami, zmuszającymi ludzi do wyjścia przed czołgi – na barykady. Chwila robi się straszna i u nas, każdy czyni rachunek sumienia, u jednych przebija się trwoga w oczach, u innych rezygnacja, jeszcze inni płaczą – kobiety zaczynają się modlić (…)

Gdy dowiedziałam się o wyprowadzaniu ludzi, wyszłam z piwnicy i przedostałam się do frontowej klatki schodowej, skad mogłam spojrzeć, jak prowadzono Polaków. Powietrze przesycone kurzem i pyłem, tak że wydaje się mgliste, czołg nadjeżdża za czołgiem, ciężko, powoli, mocarne śmiercią i gwałtem; żandarmi pędzą ludzi. Nie ludzi, a strzępy ludzkie, istoty bez woli, siły żywotnej, skazane na śmierć. Idą i przejść nie mogą. Spieszą, się, a stoją w miejscu. (…)

Strz. Danuta Przystasz, łączniczka („Zagłada Miasta. Świadectwa ludzi Powstania”, Ośrodek KARTA 2020).


„Czytanie Powstania” | część I

Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, Dzielnica Wola i Muzeum Warszawy zapraszają 2 sierpnia o godz. 17:00 przed pawilon Izby Pamięci w Parku Powstańców Warszawy na I część z cyklu czytań performatywnych „Czytanie Powstania”. Wstęp wolny.

Pierwsza część z cyklu pięciu czytań performatywnych. Wspomnienia pierwszych dni Powstania Warszawskiego. Opowieść o losie ludności cywilnej zapisana przez mieszkańców walczącej stolicy w dziennikach, pamiętnikach i tekstach literackich.

2 sierpnia 1944

Stary Rynek. Barykady. Wiadomości z Warszawy. ¾ miasta w rękach. Walka o gmach PKO. Powiśle. Stefan. Uciszenie. Pożar na Kanonii. „Katedra się pali”. Wieczorem. Przygotowania do obrony przeciwpożarowej. Spokojna względnie noc. Dalekie głosy artylerii. Gdzie są bolszewicy:? Pożar fabryki przy Mostowej. Całe trzy dni deszcz.

Zygmunt Miechowski („Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie. Nowa seria”, Muzeum Narodowe w Warszawie 2019.)

 

Seria z rozpylacza, potem druga… Zerwałam się – aha, to Powstanie. Za oknem wstaje dzień bezsłoneczny. Godziny się wloką, nic nie ma do roboty, rannych jeszcze nie ma, chwała Bogu. Schodzę do bramy. Stoją krzesła, ławki i jakoś tam mniej nudno. Kamienica [ul. Widok 7] zaczyna żyć swoim mniej więcej normalnym życiem. Gotują, wynoszą śmiecie… Tylko wszystko zaczyna być jakieś ogólne, wszyscy ze sobą są zaprzyjaźnieni. Ludzie mają uczucie, że jakiś koszmar odpadł. […] Aleje Jerozolimskie ciągle pod ostrzałem. Na ulicę Widok nosa nie można wychylić, za każdym razem gdy ktoś usiłuje wyjść, padają strzały z karabinu. Ktoś wstrzelał się w bramę, a może nawet we wszystkie bramy po nieparzystej stronie, od czasu do czasu „zasuwa” serię na wszelki wypadek i zupełnie paraliżuje nasze ruchy.

Bronisława Magdalena Suszczyńska-Ochman („Zagłada Miasta. Świadectwa ludzi Powstania”, Ośrodek KARTA 2020.)


„Czytanie Powstania” | część I

miejsce: Izba Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy (ul. Wolska 168, Warszawa)
data: 2 sierpnia, godzina 17:00
reżyseria: Agnieszka Lipiec-Wróblewska
występują: Paweł Brzeszcz, Maja Kowalska, Kaja Zalewska
organizator: Dzielnica Wola we współpracy z Muzeum Warszawy
partner: Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
wstęp wolny

 

 


„Czytanie Powstania” | część II

Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, Dzielnica Wola i Muzeum Warszawy zapraszają 16 sierpnia o godz. 17:00 przed pawilon Izby Pamięci w Parku Powstańców Warszawy na II część z cyklu czytań performatywnych „Czytanie Powstania”. Wstęp wolny.

Wyobrażam sobie, że tak musi wyglądać ziemia po wybuchu wulkanu.

Opowieść o losach ludności cywilnej podczas Powstania Warszawskiego. Mijają kolejne dni ulicznych walk. Miasto jest coraz bardziej zniszczone. Niemcy sięgają po coraz cięższe rodzaje broni i amunicji. Mieszkańcy stolicy wciąż oczekują pomocy dla siebie i Powstańców.

9 sierpnia 1944

Od świtu słychać daleką kanonadę artyleryjską od strony południowej. Ciężkie działa biją bez przerwy. Wygląda to na jakiś wielki, skoncentrowany obstrzał, poprzedzający wielkie natarcie. Boże, Boże, może to ofensywa sowiecka i pomoc dla nas? […]

Na Starówce huczą od rana, a i u nas zaczyna się jazgot. Bardzo zaczynamy odczuwać upadek Woli. Niemcy dobierają się nam do skóry. Około południa znów strzelanina z moździerzy. Drzwi w holu wyleciały z zawiasów, także niektóre ramy okienne. Zrobił się zamęt, w ostatnim pokoju górne okienko spadło na chłopca, którego łóżko stało przy oknie. Chłopak znalazł się w ramie okiennej jak w kołnierzu, szkło poraniło mu na dodatek głowę. […]

Bronisława Magdalena Suszczyńska-Ochman

11 sierpnia

Zrobiłyśmy dzisiaj we trójkę z mamą i Henią pierwszy dalszy wypad w okolice Hal Koszykowych. Trzeba było wystarać się o przepustki podpisane przez komendanta domu, inaczej patrole nie przepuszczają. Ludzie chodzą ulicami wzdłuż murów, niektóre sklepy są pootwierane, ale nastrój nieprzyjemny. Ulice wyglądają strasznie, chodniki porozbierane na barykady, domy podemolowane, najpewniej jednak czujemy się w domu. Jeżeli zginąć, to na własnych śmieciach. (…)

Do czego to wszystko prowadzi? Pomocy z zewnątrz jak nie ma, tak nie ma, a sami przecież nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z przewagą niemiecką.

Już sami nie wiemy, co sądzić o naszym położeniu. Dzisiaj pesymizm osiągnął punkt szczytowy. Przypadkiem wysłuchałyśmy polskiej audycji z Moskwy. Armię Krajową nazywają tam bandą zbrodniarzy, a rząd emigracyjny w Londynie i jego zwolenników faszystami, dla których nie ma miejsca w Europie.

Danuta Nogajewska

12 sierpnia

Przywykło się na razie do pocisków. Do bombardowania. Z Pragi. Z tej kanonierki na Wiśle. I z pociągu pancernego od torów Dworca Gdańskiego. Nie byty jeszcze te wszystkie działania takie częste jak trochę później. Zresztą właśnie dzień 12 sierpnia był przełomowy. Po południu, kiedy ich nie było, całe Stare Miasto poderwało się od nagłego kilkakrotnego huku z podmuchami. Było to zupełnie coś nowego, jakby tajfun. Zdawało nam się zupełnie, ze pozrywało górne piętra na całej dolnej Starówce. Mówili zresztą, że pozrywało wszystkie dachy. Nieznana broń. A na rodzaje broni miało się wyczulenie. Ludzie wylecieli sprawdzić. Wrócili z tą wieścią o dachach. I ze to coś w ogóle bardzo złego. Jakieś „V”. Wybuchła panika. Co to? Ale na niedługo. Bo niedługo powtórzyło się to samo. Do tej pory noce były spokojniejsze. Samolotów w nocy nie było. Były nagłe ataki artylerii. I różność dodatkowa. Taka jak czołgi. Ale od tej pory ta nowa broń – miotacze min – zaczęła nas prześladować dodatkowo, szczególnie w nocy, coraz częściej: ileś razy na noc.

Były i miotacze ognia. Nie wiedzieliśmy, jak one wyglądają. Te i te. Słychać było tylko najpierw trzy albo sześć skrzypów-zgrzytów, a potem zaraz tyle samo wybuchów z podmuchami.

Na te skrzypy mówiło się, że:

„Szafę nakręcają”.

I zaraz powstał nawet, i wyczytaliśmy go w gazetce, humorystyczny wierszyk o nakręcaniu szafy.

Miotacze – to też była właściwa nazwa. Bo te podmuchy miotały murami i nami.

Miron Białoszewski


„Czytanie Powstania” | część III

Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, Dzielnica Wola i Muzeum Warszawy zapraszają 30 sierpnia o godz. 17:00 przed pawilon Izby Pamięci w Parku Powstańców Warszawy na III część z cyklu czytań performatywnych „Czytanie Powstania”. Wstęp wolny.

Wycofujemy się dziś kanałami. Z cyklu Czytanie Powstania.

W upalne dni sierpnia 1944 roku Warszawa jest wciąż niszczona. Mijają kolejne dni Powstania. Sytuacja na Starym Mieście staje się coraz trudniejsza. Brakuje wody i żywności. Nasilają się bombardowania.

______________

„Cały nasz schron pod filarami żył ze sobą w wielkiej przyjaźni. Nie było tutaj ani jednej kłótni, sprzeczki. Zresztą i w tamtych schronach też nie było źle. Schrony były coraz lepsze dla siebie. I było coraz gorzej.

Nie pamiętam daty. 23 czy 24 sierpnia? Po południu. Tego dnia dużo razy staliśmy. Był jakiś instynkt, żeby podczas bombardowania stać. Nie siedzieć. Może nie wysiedziałoby się. A może to, ze przy filarach, bo stawaliśmy dokoła filarów. Przy filarach niby ten jeden procencik szansy więcej. (…)

Skręciliśmy. My. Wszyscy nasi. I ta w pręgi od drzwi. I różni. Co szli, podchodzili, odchodzili. Front się rozegrał. Jak ta ziemia. I na całe gruzy i niebo. Niebieskie. Zadymione. Czerwone. Szarpane. Gruzowe. Pylone. Słońce. Kurz w zębach. Z wapnem. W nosie siwo, dym i czarno. Gruzy pachną. Silnie. A spalone – jak! A huk jak pachnie z tę posypką. Przez uszy do nosa. Nos ma jeden katar z oczami. Płacz techniczny. Przesłona. Dosłownie. Reszta – ręce pracują. Trochę jak u ślepych. Nogi w czymś. Plecy mają wprawę. Całość zlepiona, spocona, zmachana, coś się mówi na tle. Myśli też. To samo, szybciej. Wejście. Z ludźmi. Pod czymś. Patrzę. W dziurę. Szparę. Schodki. W coś ciemne, wilgotne, z tłokiem. I nie wiem dlaczego, ale ta klapa, czy to była klapa? – to wejście (zejście) pod Sakramentki? Czy w ogóle coś z desek? I pod tym głęboko te chmary. To gniazdo. Swen tupie, krzyczy, zapiera się.

– Ja tam nie wejdę. Ja tam nie pójdę. Chodźmy. Do Sakramentek nie chodźmy. Do Sakramentek nie wejdę. Do Sakramentek nie wejdę.

Pchamy go. A on swoje:

– Do Sakramentek nie wejdę. Do Sakramentek nie wejdę.

Staje przed nami nagle sakramentka. Od dołu.

– U nas już bardzo ciasno, trzy tysiące osób pod kościołem – rozkłada ręce; ma schylone oczy z głową (…)

Odeszliśmy. Idziemy. Grzmi. Ten front. Sypie się. Wciąż. Coś. Włazimy w tę szyję Rynku. Tu gdzieś chyba ta kobieta. Od drzwi. W rów. Poszła. Odeszła. Się rozeszła. Nie wiem. Bo to wszystko się rozłaziło. Nie trzymało kupy. Mijało. Szlo.

Garnizonowy? Dostał. Paulini? Po Paulinach. Katedra? Wiadomo. Jezuici? Obok. To co – to to samo co Katedra. Augustianie? Na Piwnej? Już po nich. Dominikanie. Może Dominikanie. Idziemy Freta. I tak. Kościoły zresztą nie są dobre. Zresztą ich nie ma. (…)

– Słuchajcie – powiedział Henio – wycofujemy się dziś kanałami, ciężko rannych się zostawia, ale nasz porucznik ma pupila, ciężko rannego, i trzeba go przenieść, zgodzicie się?

– Tak!

– Możecie we dwóch, bo mogę powiedzieć, ze trzeba go nieść na zmianę, bo trzeba go nieść na plecach”.

Wszystkie fragmenty: Miron Białoszewski, „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2014.

______________

Grafika: Kamila Falęcka na podstawie zdjęcia „Przekop pod ulicą Żelazną”, Sylwestra Brauna ps. Kris, sierpień 1944, zbiory Muzeum Warszawy.


„Czytanie Powstania” | część IV

Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, Dzielnica Wola i Muzeum Warszawy zapraszają 13 września o godz. 17:00 przed pawilon Izby Pamięci w Parku Powstańców Warszawy na IV część z cyklu czytań performatywnych „Czytanie Powstania”. Wstęp wolny.

Cenimy sobie w tej chwili wodę ponad wszystko na świecie. Z cyklu Czytanie Powstania.

Powstańców i ludność cywilną dotykają coraz trudniejsze warunki życia. Zaczyna wszystkiego brakować, a przede wszystkim wody i żywności. Warszawa coraz bardziej zniszczona i coraz mniej w tym wszystkim nadziei.

_______________

„(…) W jakiejś chwili zauważyliśmy, że jedzie za nami wóz, a na nim góra tobołków i parę osób widać najsłabszych, które nie wiem jakim sposobem ten wóz zdobyły. Ciemnym wieczorem dotarliśmy do kościoła na Woli, już pełnego ludzi. W zimnie, w zaduchu, bez kropli wody, spędziliśmy tam na podłodze noc, a koło 7-ej rano szliśmy już na dworzec Zachodni. Tu wsadzano nas do wagonów i – do Pruszkowa”.

Maria Znatowicz-Szczepańska*

„Już pełnych sześć tygodni. Nie chce się wierzyć, że to można wytrzymać, przeżyć. A jednak żyjemy. Siedzę w piwnicy. Zimno przejmujące (wieje z kamiennej podłogi). Ciemno i głodno. Gotować nie można, bo dym z komina może zwrócić uwagę wroga.

Chleba nie ma ani okruszyny. Piec także nie można. Gryzę macę. Myślę pożądliwie o pieczonych kartoflach, które jadłem wczoraj. Przyszła od nas pani Halszka S., u której jedliśmy wczoraj te pyszne kartofle. Przyniosła najświeższy komunikat i garść winogron (…)”.

Eugeniusz Szermentowski**

_____________________
Cykl czytań performatywnych:
– Izba Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy, środy 2, 16, 30 sierpnia oraz 13 i 27 września,
– Godzina 17.00, wstęp wolny
– Więcej na temat cyklu do przeczytania na naszej stronie – tutaj
– Reżyseria: Agnieszka Lipiec-Wróblewska
– Występują: Paweł Brzeszcz, Maja Kowalska, Kaja Zalewska, Natalia Małecka-Tepicht
– Organizator Dzielnica Wola we współpracy z Muzeum Warszawy
– Partner Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego

Źródło:
*Relacja pochodzi z kolekcji Muzeum Warszawy.
**„Dzienniki z Powstania Warszawskiego”, Wydawnictwo LTW, Łomianki 2020.
Grafika: Kamila Falęcka na podstawie zdjęcia „Czerpanie wody z uszkodzonego wodociągu na skrzyżowaniu ulic Złotej i Zielnej”, Sylwestra Brauna ps. Kris, sierpień 1944, zbiory Muzeum Warszawy.

„Czytanie Powstania” | część V

Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, Dzielnica Wola i Muzeum Warszawy zapraszają 27 września o godz. 17:00 przed pawilon Izby Pamięci w Parku Powstańców Warszawy na IV część z cyklu czytań performatywnych „Czytanie Powstania”. Wstęp wolny.

Cenimy sobie w tej chwili wodę ponad wszystko na świecie. Z cyklu Czytanie Powstania.

Ale już coś było przesądzone. Z cyklu Czytanie Powstania.

Po 63. dniach heroicznej walki i braku cienia wiary na odniesienie zwycięstwa z okupantem niemieckim Powstanie Warszawskie upada. 2 października 1944 roku zostaje podpisany układu o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie. Stolica została zamieniona w jedno olbrzymie gruzowisko, a straty wśród powstańców jak i ludności cywilnej ogromne. Ludność, która przeżyła Powstanie Warszawskie została wypędzona z miasta lub wysłana na przymusowe roboty do Rzeszy.

__________________

„Rano 2 października 1944 roku wszystko w ogóle ucichło. Tym razem na stałe. Kapitulacja. Koniec powstania. Ogłoszone. Wszyscy od dziś wychodzą. Do 9 października ma być pusto. Całe miasto. Powstańcy składają broń. Ludzie zdolni do pracy będą rozwożeni na roboty do Rzeszy. Niezdolni i jedyni opiekunowie dzieci rozwiezieni będą po Guberni.

Słońca wyraźnego tego dnia wyjątkowo chyba nie było, bo skoro wylecieliśmy: Zocha, Ojciec, Halina, Swen i ja, do Pięknej tym razem — byle bliżej i prędzej na Marszałkowską, sprawdzić pierwszych wy-chodzących to było jakoś matowo. O pierwszych wychodzących trudno tu było mówić. Marszałkowska, jak spojrzeć w prawo, roiła się. Ludzie… ludzie… w ogonie… już czekali. Już do wyjścia, z tobołami, rodzinami.

Marszałkowska była pokopana, poprzegradzana. Barykadami, rowami. Więc tłum ustawił się po tej stronie od nas. Zahaczyłem wzrokiem o napis ,,Imperial”(kino) nad tłumem i w tłumie zobaczyłem Wawę. Spojrzeliśmy na lewo: tłum tu już wyłaził na całą szerokość. Doszliśmy naszym brzeżkiem, od naszej strony, do rogu Marszałkowskiej, Koszykowej i Śniadeckich. Jedno wyjście było właśnie tu, stąd przez Śniadeckich do placu Politechniki. A drugie Alejami albo Towarową do placu Zawiszy. Z dalszej Marszałkowskiej od Zbawiciela nadchodziły tłumy. Z Koszykowej, tej lewej, jeszcze większe tłumy.

Wszystko to albo pakowało się w Śniadeckich i tam poruszało się powoli czy w miejscu, mrowiło, roiło, albo oglądało, oblatywało, miotało się jak my, albo wracało z Pola Mokotowskiego, z działek, z burakami, marchwią, pietruchami, baniami, naręcza świeżunie i te liście, zapachy, kolory i zachłanność niesienia do swojego gara, żeby co prędzej ugotować i zjeść! pierwszy raz! od takiego czasu coś takiego; te pochody z Pola Mokotowskiego były coraz większe, ludzie lecieli, rwali, nieśli, gotowali, jedli, i znów lecieli, rwali i jedli, żeby chociaż parę dni pobyć tu sobie jeszcze, pooddychać, pojeść i dopiero wyjść.

Dużo ludzi, obładowanych już do wyjścia, krążyło koło głównego wyjściowego narożnika. Siadało na tobołach. Szukało swoich. Reszty. Zagubionych. Umówionych. Walizy. Dzieci. Niektórzy rozkładali się całymi obozami. Chyba na nocleg. Na tym skrzyżowaniu Koszykowej ze Śniadeckich. Na samym środku zbiegu pięciu wylotów ulic był wielki lej od bomby, obsiedziany przez ludzi, okrążany. Racja. Prawda. Te leje po bombach. Co pewien czas coś sobie przypominam dosyć ważnego na wygląd i na słuch (…)”.

Miron Białoszewski – „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2014.

________________

Grafika: Kamila Falęcka na podstawie zdjęcia „Ruiny gmachu Poczty Głównej ”, Sylwestra Brauna ps. Kris, zbiory Muzeum Warszawy.

Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego jest Narodową Instytucją Kultury finansowaną ze środków budżetu Państwa.

(Przeczytaj więcej na ten temat)

minione daty

Data Godzina Wydarzenie Wstęp
środa 02.08.2023
17:00
Część I
17:00
Wstęp wolny
środa 16.08.2023
17:00
Część II
17:00
Wstęp wolny
środa 30.08.2023
17:00
Część III
17:00
Wstęp wolny
środa 13.09.2023
17:00
Część IV
17:00
Wstęp wolny
środa 27.09.2023
17:00
Część V
17:00
Wstęp wolny

Zobacz również

Ten serwis korzysta z cookies Polityka prywatności